środa, 4 czerwca 2014

Ciasto z owocami

Lubię ciasta z owocami, a najchętniej zajadam ciasta kruche. Na Dzień Mamy powstało takie ciasto z rabarbarem zrobione na bazie kruchego z malinami i budyniem (przepis był tutaj), a ostatnio z okazji Dnia Dziecka upiekłam  ciasto z jabłkami. Skorzystałam ze starego przepisu na pleśniaka. Za każdym razem ciasto wyszło bardzo smaczne.




Składniki na ciasto:
3 szklanki mąki
2 łyżki cukru
2 łyżeczki proszku do pieczenia
1 kostka margaryny (ostatnio nie miałam i użyłam smalcu, wyszło jeszcze lepsze, delikatne i kruche)
5 żółtek
2-3 łyżki kakao

Jako dodatek dowolne owoce lub dżem.
Na pianę 5 białek i szklanka cukru (można mniej jeśli owoce słodkie lub ktoś nie przepada za słodkim)

Wszystkie składniki na ciasto zagnieść tak, aby dobrze się połączyły i stanowiły zwartą masę, podzielić na trzy części, do jednej dodać 2-3 łyżki kakao. Włożyć do woreczków i do zamrażalnika na co najmniej godzinę.
Wyjąć białą część, starkować na grubych oczkach na dno, potem ciemną. Wyłożyć owoce lub dżem. Ubić białka z dodatkiem 1 szklanki cukru. Wyłożyć na owoce i na wierzch starkować trzecią część ciasta.
Piec około godziny w 180 stopniach.
 Polecam, warto spróbować i życzę smacznego


poniedziałek, 2 czerwca 2014

Dziecięce trampki na szydełku

Podjęłam wyzwanie i zrobiłam na szydełku moje pierwsze niemowlęce trampeczki dla wnusia. Oto efekt kilkugodzinnej pracy.




































Może moje trampeczki nie są idealne, ale nie jestem biegła w szydełkowaniu, no cóż wiele pracy mnie jeszcze czeka.


 Wzór pochodzi z kupionej ostatnio (nowej dla mnie) gazetki "Mollie potrafi". Bardzo mi się podoba, gdyż wszystko jest dokładnie opisane i pokazane.

Gniewko zadowolony, najfajniejsze okazały się sznurówki, które można wyciągnąć i pociumkać. No i oto przecież chodzi. Liczy się uśmiech dziecka.

środa, 28 maja 2014

Kogel mogel

czyli wszystkiego po trochę. 
Zacznę od bukietu otrzymanego z okazji Dnia Matki od córek. Dziękuję Wam bardzo dziewczynki.

Teraz obiecany Orlik - jedyny egzemplarz, który chciałabym sobie rozsiać po ogrodzie, dlatego muszę dopilnować czasu zbioru nasion.
Nowa torba niedawno ukończona, a uszyta z cienkiego jasnego filcu z naszytą naturalną skórą, wewnątrz podszewka w idealnie dobranym kolorze skóry, krótkie rączki.

















I kolejna tunika w trakcie dziergania,  z tej samej włóczki co ta tutaj,

tutaj   a wykonywana według schematu z czasopisma SWETRY nr 7 z 2011.
Poprzednia świetnie się sprawdza i dlatego powstaje kolejna łudząco podobna, a jednak inna.

wtorek, 27 maja 2014

Orliki

Po raz kolejny i z pewnością nie ostatni zagoszczą na moim blogu lubiane przeze mnie orliki. Czy Wam też przypominają baletnice?




Cudownie wyglądają tutaj

Kolejna nieudana próba sfotografowania w zbliżeniu jedynego egzemplarza tego orlika, a teraz jeszcze padły baterie... tak, że znowu w kolejnym poście będą orliki i piękny bukiet, którym obdarowały mnie córki


I jeszcze coś kwitnącego w ogrodzie

Różowe kwiaty serduszk nazywane przeze mnie dzwonkami

Białe kwiatki śniedka podczas słonecznego dnia wyglądają właśnie tak, wieczorem zamykają się w pąki.
 
Sosna kosodrzewina ozdobiona szyszkami

sobota, 24 maja 2014

Pomiędzy deszczykiem

Po wczorajszych upałach dzisiaj trochę oddechu można złapać,
 a i dobrze zmoknąć w poszukiwaniu tych oto pisklaków, które  wybrały się na wędrówkę w dalsze zakątki ogrodu, w największę ulewę






























Po deszczu w ogrodzie jest mokro, ale pięknie pachnie i jest na co popatrzeć






 





sobota, 17 maja 2014

Dżinsowa z kwiatkami

Dzięki deszczowej pogodzie uszyłam sobie torebkę z przepiękną czerwoną podszewką oraz dużą kieszonką wewnątrz.  Nie robiłam zapięcia, dlatego na górze wciągnęłam sznureczek, który w razie potrzeby można ściągnąć. Pasek na tyle długi, że można przełożyć przez ramię.

Coś małego ale nowego i tyle radości.

wtorek, 13 maja 2014

Miód z kwiatów mniszka lekarskiego

 Od wielu lat, gdy tylko łąki zaczynają się złocić, od potocznie zwanego mleczem mniszka lekarskiego, wybieram się z koszem po kwiaty, z których robię miodek.  Pomaga on zarówno w przeziębienich, wzmacnia odporność organizmu  jak i dobry jest na oczyszczenie organizmu.





Oto przepis, który podała mi  babcia Zosia i z którego przygotowuję miód.

W słoneczny dzień zbieramy 300 kwiatów mlecza (same główki)


Kładziemy je na białym papierze, aby powychodzili z nich ewentualni niepożądani goście. Można jeszcze dodatkowo poobcinać zielone końcówki, wtedy miodek będzie żółciutki,
jeśli nie zrobimy tego będzie troszkę ciemniejszy.

Tak przygotowane kwiaty wsypujemy do dużego garnka, zalewamy wodą, tak aby były całkowicie zanurzone (około 1 litra może więcej) i zagotowujemy, odstawiamy do dnia następnego. Rano przecedzany wszystko przez ściereczkę płócienną lub tetrową, dobrze wyciskamy. Wsypujemy 1 kg cukru (ja czasem trochę więcej). Wrzucamy sparzone 2-3 cytryny ze skórką, pokrojone w plastry. Gotujemy na maleńkim ogniu, aby nie wrzało, tak d ugo aż zgęstnieje, mieszając od czasu do czasu. Przestudzony wlewamy do słoiczków i gotowe.

Korzystamy z tych dobroci najlepiej przez cały rok. Smacznego
Spieszcie się, bo mlecze już przekwitają