Pokazywanie postów oznaczonych etykietą KOT. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą KOT. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 17 kwietnia 2014

Znowu żółty górą

          Jak się okazuje roślin  kwitnących na żłółto jest całkiem sporo. Nie wszytkie z nich są przez nas sadzone lecz i tak się pojawiają i są w naszych ogrodach. Oto niektóre z nich goszczące w moim ogrodzie i w tej chwili pięknie kwitnące.


kaczeńce

mniszek lekarski
potocznie zwany mleczem


ziarnopłon


Poza roślinami w ogrodzie spotkamy czasem jeszcze...
jak co roku wiosną już od kilku lat, pojawiły się  i urozmaicają krajobraz...


i ....

środa, 27 listopada 2013

No i pośnieżyło...

            wczoraj cały dzień sypało i dzisiaj mogliśmy oglądać takie widoki. Co prawda nie przepadam za zimnem, ale ładne obrazki lubię i  zapraszam na spacerek w słoneczny i lekko mroźny dzionek.



 Ogród przystrojony delikatną warstwą śniegu.





Sikorka bogatka








 kowalik 

sobota, 14 września 2013

Wspomnienie słońca

          Strasznie jesiennie dzisiaj, leje i nie zanosi się, żeby miało przestać. Dlatego dla poprawy nastroju kilka fotek wykonanych w słoneczne dni. Pierwsza z dedykacją dla Kasi, mojego nowego gościa, witaj i rozgość się
Obecnie są w pełni owocowania, a jaki smak...
A teraz nowe nabytki tegoroczne, krzewy owocowe, dwa krzaczki borówki amerykańskiej i maleńki krzaczek goji-kolcowój chiński. Podobno jagody goji to tybetańskie owoce witalności i długowieczności. Mam nadzieję, że będą pięknie rosły i doczekam się wkrótce owoców, aby i na mnie odpowiednio zadziałały, cha cha.
Krzew kaliny w pełnej krasie, ozdobiony mnóstwem owoców, które z pewnością staną się pożywieniem dla ptaków, których w naszym ogrodzie zamieszkuje mnóstwo.
Słodkie kociaczki bawiące się beztrosko 
A tu cała rodzinka na łóżeczku córci
Na koniec, kolejny raz róże, które nieprzerwanie kwitną i cieszą swoim widokiem








środa, 10 lipca 2013

Cudowne leniwe lato

Nareszcie możemy cieszyć się pełnią lata i moje kociaki doskonale wiedzą jak to robić.



Donia z maluszkiem


Biorę z nich przykład i z przyjemnością leniwie spoglądam na niebo i podziwiam przepływające obłoki


Po czym w cieniu olbrzymiej wierzby huśtam się jak małe dziecko i  czerpię z tego mnóstwo radości...





No i oczywiście oglądam setny już chyba raz pięknie kwitnące funkie



















... a wieczorkiem zachwycam się cudnymi kolorami zachodzącego słońca, oświetlającego ogród, siedząc sobie na tarasie
 (na szczęście komary tutaj nie dolatują)

niedziela, 9 czerwca 2013

Powódź

Po prawdziwie letnim wczorajszym dniu, dzisiaj czerwcowa burza z gradem i ulewnymi deszczami.
W południe  sypnął taki grad, że zrobiło się biało (o zniszczeniach nie wspomnę, możecie sobie wyobrazić). Nie minęła godzina i oberwanie chmury...   Urokliwy strumyczek, zazwyczaj leniwie płynący przez ogród, dziś zamienił się w rwącą rzekę, wywołując spustoszenie. Jutro pójdę oglądać straty i sprawdzić jaki ogrom pracy, nas mieszkańców, czeka.
Kilka fotek z obydwu dni, spróbuję pokazać te same miejsca w odstępach czasu, a może jutro po... jeśli starczy mi sił.

Nasz kocur Fizio wygrzewający się w słoneczku









 A tu kotka  Tupka

A teraz prawdziwa wiejska sielanka, obrazek jak marzenie...















                                                                                               

Ten sam tarasik w czerwcu, dzień po dniu, a jaka różnica!



Gdyby ktoś miał jakąkolwiek wątpliwość, to wyjaśniam, że to białe- to grad o średnicy około 2-3 cm.
Zmłócił równo wszystko co się dało (wiśnie, buraczki, fasolkę, funkie itd)








A potem taki sobie deszczyk



Kładka na strumieniu po pierwszym deszczyku  
 

 i chwilę potem (już jej nie widać)
Kącik pod wierzbą wczoraj i dziś

Oczko wodne (na górze droga wjazdowa)




i dzisiaj to samo miejsce, tyle, że ogrom wody i szum  niemalże jak nad Niagarą








 Przerażenie bierze, na myśl co tam jutro zastaniemy. I co dalej?
W tej chwili znowu pada, zastanawiam się czy uda nam się rano wyjść lub wyjechać do szkół i do pracy, bo na ten moment jesteśmy otoczeni wodą.

wtorek, 4 czerwca 2013

Patchworkowe poduchy

Pochwalę się podusią, którą uszyłam z okazji Dnia Dziecka dla zaprzyjaźnionej 12-latki, kochającej  zwierzęta. Prezent został wręczony, dziecko zadowolone, no i dla mnie uciecha, że mogłam sprawić komuś radość. Inspiracją dla powstałego projektu była ta wcześniej uszyta z baletnicą.



















A oto i one, tęsknie spoglądające na deszczowy ogród...

Tradycyjnie coś z ogródka, zdjęcia zrobione w słoneczną niedzielę.



Widok z tarasu na moje wyzwanie nr1 tego roku. Wygląda dużo lepiej niż miesiąc temu.


Ujęcie wyzwania nr 1 z drugiej strony











                                                                                                         

A to wyzwanie nr 2, ono czeka już kilka lat i mam nadzieję, że coś ruszy w tym roku










Witam serdecznie wszystkich, którzy zawitali w moim ogrodzie. Dziękuję