Pokazywanie postów oznaczonych etykietą WODA. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą WODA. Pokaż wszystkie posty

sobota, 23 listopada 2013

Typowa listopadowa jesień...

dzisiaj do nas zajrzała. Mgła, mżawka kto wie czy nie ze śniegiem, nawet nie chcę sprawdzać, tak nieprzyjemnie na zewnątrz. Siedzę sobie w  cieplutkim domku z moim malusim, pierwszym, wnusiem, który dzisiaj skończył właśnie swój pierwszy miesiąc.
Zobaczcie jaki z niego słodziak...

Kiedy niunio sobie śpi, ja  przeglądam zdjęcia zrobione jakiś miesiąc temu, na rozjaśnienie tego pochmurnego dzionka. Miłego spacerku życzę,
w ogrodzie                        
nad stawem



czwartek, 8 sierpnia 2013

Egiptu odsłona kolejna...

   Już tydzień jestem w domu a nadal nie mogę się ogarnąć. To z pewnością  wpływ temperatur, które rozleniwiają i wymuszają na człowieku, takie nic nierobienie. A skoro mam wciąż wakacje, to pokażę kilka fotek z Egiptu.  Dzisiaj zdjęcia robione ze statku podczas naszej wycieczki, piękne widoczki, obserwowanie świata podwodnego, snorkowanie...





 


 

 





i na koniec zdjęcie z naszego hotelu
 
 Było naprawdę cudownie, ja chcę częściej i więcej!!!

piątek, 2 sierpnia 2013

Moja egipska przygoda


Wróciłyśmy, jesteśmy całe i zdrowe,  i co najważniejsze żyjemy, a naprawdę mogło zdarzyć się różnie. Krótka droga do domu (cała podróż normalnie trwa około 6-7 godzin) u nas zamieniła się w koszmar, na lotniskach spędziliśmy ponad 28 godzin, a na lotniskach bo po godzinie lotu, spóźnionego zresztą o 10 godzin, bo naprawiali samolot,  usłyszeliśmy komunikat pilota, że jest problem z samolotem i lądujemy awaryjnie w Kairze. Jeśli potraficie sobie wyobrazić taką sytuację, to domyślicie się co czuliśmy.  W Kairze spędziliśmy kolejne 10 godzin w nadziei na "nowy" samolot, po czym okazało się, że mamy lecieć tym powtórnie naprawionym. Próbowaliśmy negocjować inny, ale usłyszeliśmy, że albo lecimy tym, albo wyrzucają nas na ulicę,  a tak właściwie, to jesteśmy tutaj nielegalnie, więc to my mamy problem...
Tak więc większość z płaczem wsiadała do samolotu. Moja córcia, która studiuje w Dęblinie na wydziale Lotnictwa - awionikę, wyjaśniła, rzeczowo, że zbyt wielu ludzi podpisuje zezwalając na lot, aby coś miało być nie tak. Wsiadając  do samolotu,  patrzyłam na załogę zastanawiając się czy wyglądają na samobójców, czy też nie.
           Kilka fotek z pobytu w Sharm El Sheikh, było cudownie i chętnie tam powrócę

Widok z naszego pokoju około godziny 18:20




Cudne oleandry przy  basenie



Daktyle były zawsze na kolację













Drzewo o przepięknych pomarańczowych kwiatach, jeśli ktoś zna nazwę, to proszę o podpowiedź








To też ma piękne kwiaty-żółte

A jaszczurki różne, różniste spotykałyśmy niemal co krok








Ciekawe świata wybrałyśmy się do Old Marketu, bardzo ciekawe doświadczenie, ale zgodnie stwierdziłyśmy, że to nie nasze siły


















Podwodny świat  Morza Czerwonego, zdjęcia robione znad powierzchni wody


















Cudne krzewy rosnące na naszym przystanku, niestety też nie wiem co to za roślina


Rafa koralowa wokół której snorkingowałyśmy czyli pływałyśmy z maską, podziwiając świat podwodny. Rewelacja!!!










Wyspa Tiran widziana ze statku w drodze powrotnej







Takie widoki miałyśmy pędząc Jeepem przez pustynię



lotnisko w Kairze, widok z terminala

niedziela, 9 czerwca 2013

Powódź

Po prawdziwie letnim wczorajszym dniu, dzisiaj czerwcowa burza z gradem i ulewnymi deszczami.
W południe  sypnął taki grad, że zrobiło się biało (o zniszczeniach nie wspomnę, możecie sobie wyobrazić). Nie minęła godzina i oberwanie chmury...   Urokliwy strumyczek, zazwyczaj leniwie płynący przez ogród, dziś zamienił się w rwącą rzekę, wywołując spustoszenie. Jutro pójdę oglądać straty i sprawdzić jaki ogrom pracy, nas mieszkańców, czeka.
Kilka fotek z obydwu dni, spróbuję pokazać te same miejsca w odstępach czasu, a może jutro po... jeśli starczy mi sił.

Nasz kocur Fizio wygrzewający się w słoneczku









 A tu kotka  Tupka

A teraz prawdziwa wiejska sielanka, obrazek jak marzenie...















                                                                                               

Ten sam tarasik w czerwcu, dzień po dniu, a jaka różnica!



Gdyby ktoś miał jakąkolwiek wątpliwość, to wyjaśniam, że to białe- to grad o średnicy około 2-3 cm.
Zmłócił równo wszystko co się dało (wiśnie, buraczki, fasolkę, funkie itd)








A potem taki sobie deszczyk



Kładka na strumieniu po pierwszym deszczyku  
 

 i chwilę potem (już jej nie widać)
Kącik pod wierzbą wczoraj i dziś

Oczko wodne (na górze droga wjazdowa)




i dzisiaj to samo miejsce, tyle, że ogrom wody i szum  niemalże jak nad Niagarą








 Przerażenie bierze, na myśl co tam jutro zastaniemy. I co dalej?
W tej chwili znowu pada, zastanawiam się czy uda nam się rano wyjść lub wyjechać do szkół i do pracy, bo na ten moment jesteśmy otoczeni wodą.